Bo kiedyś przyjdzie lato…

by Moni Leoni
bo kiedyś przyjdzie lato

Bo kie­dyś przyj­dzie lato. Takie praw­dzi­we z różo­wa watą cukro­wą na paty­ku. Bud­ka­mi z loda­mi przy weso­łym mia­stecz­ku. Różo­wą kurt­ką narzu­co­ną nie­dba­le na ramio­na, bo wie­czo­ra­mi bywa chłod­no. Uśmie­chem małe­go Leona, kie­dy po raz pierw­szy dotknie pisa­ku na pla­ży. A może gry­ma­su bo woda w morzu jesz­cze tro­chę zim­na. W Fin­lan­dii też mamy lato. Zie­lo­ne i pięk­ne. Przy­po­mi­na­ją­ce bar­dziej wio­snę, ale to wła­śnie jest jego urok.
Zeszłe lato było jed­nym z trud­niej­szych ale i pięk­niej­szych okre­sów. Wte­dy sobie obie­ca­łam, że z następ­ne­go wyci­snę ile się da. Bez ogra­ni­czeń. To następ­ne będzie zupeł­nie inne. Z masą uśmie­chów i toną pisa­ku w skar­pet­kach. Może pierw­szym zje­dzo­nym cia­stem z pia­sku, popi­tym wodą z jezio­ra. A może jedy­ne cia­sta jakie będą tole­ro­wa­ne to te z gala­ret­ką i tru­skaw­ka­mi ? Nie­waż­ne. Byle­by uśmie­chy nie scho­dzi­ły nam z ust. Bo takie­go lata wszy­scy pra­gnie­my.

Napi­sa­łam ten tekst kil­ka mie­się­cy przed tytu­ło­wym latem. Wte­dy pla­no­wa­łam jak będzie wyglą­dał ten czas. Obec­nie mamy 33 stop­nie i miesz­ka­nie, któ­re doma­ga się fej­sli­ftin­gu, aurę na zewnątrz, któ­ra aż woła : jedź nad morze i ząb­ku­ją­ce­go Leona, któ­re­mu bokiem wycho­dzą upa­ły. Pomi­mo wie­lu nie­do­god­no­ści zali­czy­li­śmy pięk­ne spa­ce­ry, pierw­sze degu­sto­wa­nie pia­sku z pia­skow­ni­cy (a myśla­łam, że jed­nak nie zasma­ku­je-myli­łam się), wscho­dy słoń­ca, któ­re może­my obser­wo­wać pro­sto z okna w kuch­ni i prze­pysz­ne cia­sta z tru­skaw­ka­mi, któ­re tak niwe­czą każ­dą die­tę. Wie­cie, że to wła­śnie te małe rze­czy spra­wia­ją, że jeste­śmy szczę­śli­wi ? Może to ta wiej­ska aura tak na mnie dzia­ła, ale nawet jeśli tego­rocz­ne lato nie będzie obfi­to­wa­ło w wypa­dy nad morze, tyl­ko w zaba­wy ze szpa­chlą nie zamie­ni­ła­bym tego cza­su na nic inne­go. Bo tutaj nawet kawa ina­czej sma­ku­je, jak­by bar­dziej eks­klu­zyw­nie. Bo wie­cie. Zamie­ni­li­śmy życie w mie­ście na wiej­skie, wydep­ta­ne ścież­ki, gdzie ‘all exc­lu­si­ve’ nabie­ra nowe­go zna­cze­nia.

Witaj mój dro­gi Czy­tel­ni­ku:* Cie­szę się, że prze­brną­łeś przez lawi­nę liter. Jeśli spodo­bał Ci się ten tekst, podziel się nim z przy­ja­cie­lem. Może i jego zain­spi­ru­je. Możesz odwie­dzić mój mały, kwa­dra­to­wy świat @moni.leoni tutaj jest mnie naj­wię­cej. Jeśli lubisz kolor różo­wy, będziesz zachwy­co­ny:) Ści­skam moc­no, Moni:*

You may also like

This website uses cookies to improve your experience. We'll assume you're ok with this, but you can opt-out if you wish. Accept