Miałam mieć wolne

by Moni Leoni
Miałam mieć wolne

Mia­łam mieć wol­ne. Tata posta­no­wił zająć się Małym Czło­wie­kiem. Mały Czło­wiek jako pomoc­nik sze­fa kuch­ni, sie­dział w buja­ku, dzier­żył pięk­nie w rącz­ce kocyk i wył, kie­dy szef kuch­ni robił piz­zę. Przed oczy­ma mia­łam bia­łą stro­nę, któ­rą chcia­łam zapeł­nić sło­wa­mi. Nie­ste­ty, płacz dziec­ka nie jest dobrą pożyw­ką dla weny. Co gor­sza, Tata jak­by w ogó­le nie zwra­cał uwa­gi na wyją­ce­go potom­ka. Pró­bo­wa­łam skle­cić parę zdań, na mar­ne. Nie mogłam sku­pić ani jed­nej myśli na liter­kach, wszyst­kie moje sza­re komór­ki myśla­ły o Małym Czło­wie­ku.

Pytam męża, co on zro­bił­by na moim miej­scu -“Wło­żył­bym sto­pe­ry do uszu”-odparł i zajął się kro­je­niem cebu­li, kie­dy ja już w obję­ciach trzy­ma­łam nasze­go szkra­ba. Czy dla wszyst­kich osob­ni­ków płci męskiej to jest takie pro­ste ? Mam wło­żyć sto­pe­ry do uszu i zapo­mnieć, że mam dziec­ko ? To jest chy­ba ta mat­czy­na miłość pomy­śla­łam, kie­dy kolej­ne stru­gi śli­ny spa­da­ły na moją i tak już ośli­nio­ną bluz­kę. Wie­cie, te wszyst­kie rady o nie nosze­niu dziec­ka na rękach, buja­niu we wóz­ku, nie reago­wa­niu na każ­de skom­le­nie, moż­na sobie wsa­dzić głę­bo­ko, serio. Bo o ile nie rusza mnie płacz dzie­ci w super­mar­ke­tach, to szcze­rze nie potra­fię znieść pła­czu nasze­go Leona.

Dobrym przy­kła­dem są nasze spa­ce­ry. Cza­sa­mi nasz malec jest cichut­ki jak mysz­ka, zasy­pia, albo bawi się kocy­kiem. Innym razem potra­fi zano­sić się pła­czem od wyj­ścia z domu. Jedy­ną rze­czą jaka poma­ga jest wzię­cie na ręce. Dosta­łam już repry­men­dę od bar­dziej doświad­czo­nych, że jak pła­cze to niech pła­cze. Jestem na spa­ce­rze i mam się nim delek­to­wać. Świe­że powie­trze dobrze robi na umysł, więc pomi­mo pła­czu mam korzy­stać. Chęt­nie taką mądra­lę zosta­wi­ła­bym z naszym, wyją­cym w nie­bo­gło­sy synem w poko­ju i wrę­czy­ła książ­kę. Na odchod­ne, wdzięcz­nym gło­sem życzy­ła­bym przy­jem­nej lek­tu­ry.

Pisząc tego posta mam sto­pe­ry w uszach. Poszłam za radą moje­go męża. Czu­ję się tro­chę jak pisar­ka we wła­snym, cichym kącie. Cał­kiem przy­jem­ne uczu­cie, kie­dy sły­szysz tyl­ko wła­sne myśli, nic cię nie roz­pra­sza. Wie­rzę, że Leon ma się dobrze w koń­cu jest z Tatą. Uwierz­cie bądź nie, na płacz Leona, sto­pe­ry to za mało.

Uści­ski,

Moni

You may also like

This website uses cookies to improve your experience. We'll assume you're ok with this, but you can opt-out if you wish. Accept